niedziela, 13 stycznia 2019

Kampania balsamu do ciała TIZMI

Jako jedna z 30 osób wybranych do testowania balsamu do ciała lub produktu do kąpieli. Ja otrzymałam balsam o zapachu rabarbaru i mięty. 


Pudełko balsamu ma pojemność 200 ml. To przeciętna wielkość jak na tego typu produkty. Opakowanie moim zdaniem nie urzeka wyglądem. Na pierwszy rzut oka ciężko by mi było rozpoznać co to za produkt i do czego służy. Nie wiem, czy wybrałabym go gdybym była w sklepie, a kryterium wyboru miałoby być opakowanie. Chyba raczej nie, z tego względu, że wszystko co wizualnie ładne szybciej przyciągnie klienta. Fakt faktem, gdyby tak dłużej przyjrzeć się jemu można by wywnioskować, że zawiera same naturalne składniki. I tak też jest w rzeczywistości. Nie posiada barwników, parabenów, parafiny, olei mineralnych, wazeliny czy silikonów. Po otwarciu pudełka od razu można poczuć intensywny zapach kosmetyku. Pięknie pachnie. Dla mnie bomba.



Konsystencja moim zdaniem nie jest lekka. Ten produkt należy do tych tłustych, ale za to szybko wchłaniających się i na długo pozostawiających zapach. "Ciężkość" zawdzięcza olejowi kokosowemu i z pestek winogron o działaniu silnie nawilżającym i odżywczym. Posiada także masło Shea, które wzbogaca go o witaminy o właściwościach ochronnych m.in. A i E.  Co ciekawe może posłużyć także jako maska na przesuszone włosy, regeneracyjny kompres na dłonie czy stopy lub jako krem do twarzy. Produkt idealny, wielozadaniowy. Czy czegoś trzeba więcej? Moim zdaniem nie, zwłaszcza że jest skuteczny, a moja sucha skóra na dłoniach i stopach dziękuje mi swoim pięknym wyglądem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz